fotografia ślubna
W naszych czasach utarło się mówić, że imć Król Kazimierz Wielki ŚP. zastał Polskę drewnianą, a zostawiła murowaną. I pewnie tak można by twierdzić, gdyby nie to, że z całą pewnością wieś pozostała po Nim drewniana. W tej chwili na Podkarpaciu stary drewniany dom kojarzy się często z niepotrzebną nikomu kłopotliwą stertą desek i bali, które ciężko spalić, bo trzeba je wcześniej rozebrać i pociąć.
Dla innych jest to tani budynek, który można rozebrać i przenieść w inne miejsce z takim, czy innym skutkiem. A dla mnie to pamiątka po chlubnej tradycji i ludowej mądrości, którą okres powojenny odrzucił – być może niebezpowrotnie.
Przeszłość to resztki sztuki budowlanej, która zaowocowała istniejącymi do dziś kilkusetletnimi świątyniami, dworami, chałupami i kilkoma przykładami resztek założeń rynkowych, choćby w bliskim nam Pruchniku.

Czy w tych pomnikach dawnych wieków nie można wyczytać odrobiny duszy ich Twórców? W podpisach „dłutem rytych” na belkach stropowych, na długie wieki zachowały się ich myśli. W różnorakim architektonicznym detalu jest zaklęte ich przesłanie dla przyszłych pokoleń – architektura jest odzwierciedleniem duszy jej Twórców i Mieszkańców.
Co im możemy przeciwstawić? Nasze betonowe „zdrowe” siedziby, które jakoby mają być trwalsze i doskonalsze od tych starych wiarusów. Pozbawione subtelności, podporządkowane przede wszystkim ekonomii i to często krótkoterminowej – takiej na dziś – bo jutra naszych pianobetonowych, ocieplonych styropianem domów na razie nikt nie jest w stanie przewidzieć.

Ogrody zimowe
Jak dzisiaj wspominam zapomniane już prawie, cykliczne programy Profesora Wiktora Zina „Piórkiem i węglem”, gdy wracam do studenckich czasów i wykładów „Profesora piękna” z Historii Architektury Polskiej (zwanej w skrócie przez studencką brać „Hapolem”) oraz momentu, gdy zaczęła się moja przygoda z „żywymi domami”, do wykładów z Historii Architektury Drewnianej, z ogromnym żale spoglądam na lata, które minęły. A z wielkim niepokojem na to, że brakuje teraz takich Postaci, które potrafiłyby opowiedzieć szerokim rzeszom o tym, co przeminęło, a co kiedyś było chwałą naszej Ojczyzny!!!
Drodzy Państwo, parę lat minęło od kiedy „nieukończyłem” studium podyplomowego z Konserwacji Zabytków. Z największą dumą wspominam moje ostatnie rozmowy z Panem Profesorem, bowiem poddał mi wtedy myśl by poświęcić się czemuś więcej niż tylko projektowaniu. Z naszych spotkań wynikł morał, że projektowanie jest pełne, jeżeli idzie w parze z wykonawstwem.

Pan Profesor pokazywał Wam jak wyglądał odchodzący w przeszłość krajobraz. Zdaję sobie sprawę, że nie zdołam Mu nigdy dorównać i nie mam zamiaru pretendować nawet do miana niegodnego naśladowcy. Chciałbym jednak sięgnąć w przyszłość, pokazać moją pracą, że jest jeszcze miejsce dla nowych drewnianych domów i to również takich z „duszą”, z nowoczesną funkcją i rozwiązaniami technicznymi, ale połączone z tradycyjnym wzornictwem detalu.
Domy pasywne, korzystające w maksymalny sposób z odnawialnych źródeł energii, ciche, ciepłe zarówno w perspektywie izolacyjności ścian, jak i wyglądu wnętrz. Domy przyjazne i zdrowe – żyjące wraz ze swymi Mieszkańcami, oddychające – to filozofa, którą starał się będę upowszechniać i wyjaśniać.
Domy grające kolorami drewna, projektowane do kontekstu przyrody, skomponowane w całość z otaczającą „małą architekturą”, czyli składające się w całość z garażami, ogrodzeniami, altankami i ogrodami, kompozycje przestrzenne w zakresie urbanistycznym.
Dla mnie budownictwo drewniane to przyszłość, oczywiście jako uzupełnienie tego, co zwykło się nazywać budownictwem tradycyjnym. Jego miejsce jest w uzdrowiskach, w terenach górskich i podgórskich, w wioskach narciarskich. Jego przewaga to harmonia z naturą. Tylko błagam, pamiętajcie, że nie każdy dom z drewna pasuje do każdego regionu. Sami oceńcie, czy styl Witkiewicza pasuje do Jaślisk lub Wetliny. Czy komponuje się zgodnie ze starym dobrym Iwoniczem Zdrojem, i co zostało z tego starego Uzdrowiska, leczącego zarówno ciało jak i ducha?
Marek Gransicki Architekt
|